Czy wiesz co jesz?
To co za chwilę przeczytasz, może być dla Ciebie wstrząsające. Szczególnie jeżeli do tej pory wydawało Ci się, że zdrowo się odżywiasz i kupujesz tylko zdrowe produkty spożywcze. Właśnie teraz możesz przekonać się w jakim byłeś błędzie!
Zacznijmy od problemu, o którym ostatnio najwięcej się mówi, a mianowicie nadmiernym spożywaniu mięsa i jego przetworów. Wiele osób uważa, że mięso jest konieczne w naszej diecie, min. jako niezastąpione źródło białka. Nie chcę z tym polemizować. Proszę Cię jednak abyś zwrócił uwagę, że mięso, które spożywamy, w ciągu ostatnich lat bardzo się zmieniło... Obecnie mięso zwierząt hodowlanych przesycone jest hormonami i antybiotykami !!! Więcej na ten temat pisze Krzysztof Abramek, autor ebooka Witaminy, minerały i suplementy:
Drób jest karmiony białkiem z produkcji antybiotyków. 80% masy wyprodukowanych antybiotyków zjadają kurczaki, kaczki czy indyki. Wielkie ilości zjadanej wieprzowiny, jak i wołowiny są przygotowywane w sposób powodujący, że gdyby konsumenci znali te tajniki - w większości przeszliby na wegetarianizm...
W największym możliwym skrócie: mięso i jego przetwory przechodzą tzw. nastrzykiwanie, czyli wtłaczanie ogromnych ilości wody z solą, preparatów fosforanowych, dodawanie znacznego procentu białka sojowego (zwykle z soi modyfikowanej genetycznie), barwników i stabilizatorów, preparatów przyspieszających dojrzewanie, emulgatorów, czyli preparatów umożliwiających łączenie składników, które normalnie ze sobą się nie łączą.
Niewiele osób rozumie, jak ścisły jest związek pomiędzy tym, co człowiek zjada, a jego zdrowiem. Ludzie ufają, że instytucje powołane do tego chronią ich interesy i dbają o ich zdrowie, i że produkty dopuszczone do sprzedaży są pełnowartościowe i bezpieczne. Tak jednak nie jest!
Jak widzisz, nie chodzi mi o to żebyś nie jadł mięsa ze względów etycznych (zabijanie zwierząt). To inna kwestia, której nie chcę tu poruszać, bo nie to jest tematem tego opracowania. Po prostu do mięsa, które możesz kupić w sklepie (a więc w zasadzie jedynego jakie jest dla nas dostępne), jest dodawany szereg szkodliwych substancji, których w żadnym wypadku nie powinieneś spożywać. Ale zawartość szkodliwych substancji w mięsie to jeszcze nie wszystko... Wyobraź sobie, że nawet pozornie zdrowe produkty, oparte na składnikach roślinnych (np. "gotowe" kotlety sojowe, uważane za doskonały zamiennik kotletów z mięsa) mogą zawierać liczne trucizny! Na problem ten w swojej książce Wegetarianizm w praktyce zwraca uwagę dr Wojciech Łukaszewski (specjalista socjologii zdrowia, wieloletni wegetarianin), który pisze tak:
Wszyscy kiedyś staliśmy przed sklepową półką zastanawiając się, który produkt wybrać. Są przecież tak ładnie opakowane, kolorowe, zachęcające. Czy wiesz, że do produkowanej żywności dodaje się kilka tysięcy środków chemicznych? Czy wiesz, że w opakowaniach zawarte jest jeszcze więcej tysięcy związków chemicznych? Jasne, iż zdecydowana większość owych środków nie jest szkodliwa. Setki laboratoriów na naszej planecie dzień i noc pracuje, abyśmy jedli ze smakiem i nie chorowali (...).
No właśnie... Te liczne substancje chemiczne nie powodują oczywiście zatrucia od razu po spożyciu danego produktu. Dopuszczalna ilość dodatków chemicznych do żywności jest określana przez ścisłe normy. Jednak w dłuższym okresie czasu substancje te odkładają się w Twoim organizmie w coraz większym stopniu, aż w końcu powodują gorsze samopoczucie a nawet chorobę. Gdy wiele lat temu określano normy zawartości tych substancji w produktach spożywczych, ludzie nie wiedzieli jakie będą skutki spożywania tych substancji przez kolejnych 20 czy 30 lat. W wyniku tego, dodatki chemiczne są wszechobecne w różnorakich produktach spożywczych. Wystarczy przejżeć skład kilku wybranych produktów ze sklepowej półki, aby zobaczyć co znajduje się w tych produktach i przekonać się, że z pewnością nie jest to żywność ekologiczna.
Oto niektóre z najczęściej stosowanych dodatków chemicznych:
- substancje konserwujące,
- substancje wzmacniające smak, np. wszechobecny glutaminian sodu,
- sztuczne barwniki,
- regulatory kwasowości, np. kwasek cytrynowy (nie ma nic wspólnego z naturalnym sokiem z cytryny),
- substancje poprawiające konsystencję produktu (np. zagęszczacze) i spulchniające
Ale to nie wszystko... Sprawa była by całkiem prosta, gdyby dało się po prostu nie kupować produktów zawierających powyższe dodatki chemiczne. Czy jednak zawsze na produkcie jest napisane, że zawiera on te szkodliwe substancje? Oto co na ten temat w książce Kuchnia weganki pisze Lidia Aleksandra Szadkowska:
(...) niektóre produkty nie mają podanego dokładnego składu na opakowaniu. Spotkałam się kilkakrotnie z tym, że na etykiecie nie było napisane, że produkt zawiera glutaminian sodu lub kwasek cytrynowy. Ale po spróbowaniu wyczuwałam delikatny posmak polepszacza smakowego lub kryształki kwasku cytrynowego. Na przykład: bulion wegetariański czy czerwony barszczyk wegetariański w słoiczkach. Jest tylko napisane: przyprawy, a nie są one wyszczególnione. Lepiej nie kupować takich produktów, bo przeważnie zawierają polepszacz.
Jak widać zatem, producenci próbują ukrywać prawdę o składzie produktów, nazywając szkodliwe dodatki chemiczne "przyprawami". A jak mają się do tego dostępne w paczkach, "gotowe" przyprawy ziołowe? Zioła są przecież zdrowe! Zobacz jednak co pisze autorka Kuchni weganki:
Czasem na opakowaniach przypraw /kupowanych zwłaszcza w torebkach foliowych/ nie jest podany skład w ogóle, a sprzedawcy nie zawsze wiedzą, co wchodzi w skład tych ziół. Często twierdzą, że nie ma w nich żadnych dodatków, a jednak jest tam zawarty ulepszacz smakowy.
Niestety to jeszcze nie wszystkie "pułapki". Porozmawialiśmy sobie o tym co jesz, teraz zajmijmy się tym co pijesz.
Czytaj dalej: czy wiesz co pijesz?
- Fajna strona? Dodaj ją do ulubionych!
-
Dlaczego chorujemy?
-
Jak przeciwdziałać chorobie?
-
Inne metody leczenia
-
Darmowy kurs e-mail:
Jak przyrządzać zdrowe i smaczne potrawy?
więcej o kursie... - Bibliografia